Przejdź do treści
☰

Panna cotta

Panna cotta

Panna cotta to dla mnie trochę włoska odpowiedź na crème brûlée. Lżejsza, bardziej owocowa i mniej „deserowo ciężka”, ale wcale nie mniej wspaniała. Waniliowa śmietanka daje delikatną, kremową bazę, a świeży mus z truskawek, mięty i miodu robi całą resztę.

W tej wersji nie gotuję owoców, bo właśnie o ich świeżość chodzi. Truskawki mają smakować jak truskawki, mięta tylko je podbić, a miód delikatnie zaokrąglić całość.

Moja osobista tragedia jest wtedy, kiedy ktoś każe wybierać: crème brûlée albo panna cotta a ja nie mogę powiedzieć: “tak”.

Przygotowanie

Żelatynę zalej zimną wodą i odstaw do napęcznienia.
Śmietankę wlej do rondelka.
Laskę wanilii przekrój wzdłuż, wyskrob ziarenka i dodaj je do śmietanki razem z laską.
Dodaj cukier.
Podgrzewaj powoli, aż cukier całkowicie się rozpuści.
Gdy śmietanka będzie bardzo gorąca, ale nie zacznie mocno wrzeć, zdejmij z ognia.
Wyjmij laskę wanilii.
Dodaj napęczniałą żelatynę i dokładnie wymieszaj.
Rozlej do szklanek, kokilek albo foremek.
Ostudź i wstaw do lodówki na minimum 4 godziny, najlepiej na całą noc.
Mus truskawkowo-miętowy
Jeśli używasz mrożonych truskawek, wcześniej je rozmroź.
Truskawki przełóż do blendera.
Dodaj świeżą miętę i miód.
Zblenduj na gładki mus.
Spróbuj i ewentualnie dodaj odrobinę więcej miodu.
Musu nie gotujemy. Ma pozostać świeży, owocowy i lekko miętowy.
Podanie
Na dobrze schłodzoną panna cottę wyłóż porcję musu truskawkowo-miętowego.
Możesz wykończyć:
świeżą truskawką
kilkoma listkami mięty
malinami lub borówkami
Wróć do przepisów