Pasta with wild garlic pesto and manouri cheese

Są składniki, które pojawiają się tylko na chwilę i właśnie dlatego nie warto odkładać ich na później. Czosnek niedźwiedzi jest jednym z nich. Kiedy pojawia się na placu, zwykle oznacza to dla mnie jedno: plany obiadowe właśnie się zmieniły. Sezon jest krótki, a ten intensywnie zielony, pachnący i lekko pikantny liść jest jednym z tych polskich rarytasów, z których trzeba korzystać, póki są.
Najbardziej lubię łączyć go z manouri — łagodnym, mlecznym greckim serem o bardzo delikatnym smaku. To właśnie jego subtelność dobrze równoważy charakter czosnku niedźwiedziego, zamiast z nim konkurować. Część sera rozpuszcza się w pesto i wodzie skrobiowej, tworząc kremowy sos, a reszta zostaje na wierzchu jako chłodniejszy, mleczny kontrast.
Do tego podprażone orzechy, dobra oliwa i prosty makaron. Niewiele składników, ale bardzo wyraźny charakter — i danie, na które czeka się przez większą część roku.